wtorek, 13 marca 2012

Ostatnie podrygi zimy

Wiem, wiem ostatnio się zaniedbałam i rzadko piszę na blogu:( Obiecuję poprawę, ale dopiero w kwietniu. Już tłumaczę dlaczego. W piątek jadę na 3 dni na rekolekcje, wracam tydzień do szkoły, a potem lecę ze szkołą do Dublina na 9 dni. Ale wracam 1 kwietnia i obiecuję, że na pewno zamieszczę notkę z wyjazdu i zdjątka obowiązkowo:D
Ale wracają do tematu posta. W sobotę wybrałam się na narty. Pojechaliśmy większą paczką ja, Agacia, Gosia, Emi, Jasiu, Piotrek, Wiki, Anka i parę innych osób:) Pojechaliśmy do Krynicy na Słotwiny. Warunki wymarzone. Dużo śniegu, lekki mrozik, słoneczko:) Wyjeździłam się porządnie:) Praktycznie 6 godzin z niedużą przerwą. I o dziwo nic mnie nie bolało. No do czasu. Kiedy obudziłam się rano w niedziele ciężko było mi wstać z łóżka. No cóż trzeba przyznać, że parę spektakularnych wywrotek zaliczyłam. Ale ogólnie było super i szkoda, że to już jak sądzę ostatni taki wyjazd na narty w tym sezonie.
Zdjęcia z wyjazdu zamieszczę od razu jak tylko dostanę je na pocztę:)
Miłego dnia, bo nie wiem jak wam ale mi zapowiada się jutro nieciekawy dzionek. 8 godzin w szkole, a w tym 2 chemie, gegra, sprawdzian  z matmy itp. A wieczorem trening:)
No to papa:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz