Zapowiadam wszem i wobec, że od 24 marca do 1 kwietnia jest bardzo małe prawdopodobieństwo, że zamieszczę jakiegoś pościka, ponieważ wyjeżdżam do Irlandii:) z góry przepraszam.
Tłumaczą o co chodziło mi z drugą częścią tematu. no więc właśnie jak można było wywnioskować z niektórych wcześniejszych postów kocham i ubóstwiam muzykę Reggae. No i właśnie w tym problem. Rastafarianie spotykają się z częstą krytyką. Wszystko przez utarte stereotypy. No bo sami się zastanówcie. Z czym wam się kojarzy Rasta. Idzie gość z długaśnymi dredami z workowatą czapą na głowie i pali Maryhę. Wiadomo, że zdarzają się też tacy, ale nie zawsze tak jest. Oczywiście lubię wszystkiego rodzaju gadżety w kolorach reggae. Ale nie znaczy to, że palę zioła czy wierzę w Jah. To nie tak. I wszystkim niedoinformowanym chcę powiedzieć, że reggae ma całkiem inne przesłanie. Prawdziwy Rastafarianin kieruje się zasadą pokoju i równości wszystkich wobec siebie. Muzyka ta narodziła się podczas krwawej walki jamajskich niewolników o sprawiedliwość i upragnioną wolność. I do tej pory głosi to przesłanie. I proszę nie zapominajcie o tym i kiedy następnym razem zobaczycie kogoś z dredami i koszulką z Bobem Marleyem. Nie oceniajcie go pochopnie:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz