wtorek, 20 marca 2012

Campo di Fiori

Mogłabym dużo napisać, ale ten wiersz mówi sam za siebie... 
Kiedy go czytam wstyd mi, że ludzie są tak obojętni i nieświadomi na to co dzieje się drugiemu człowiekowi. 
Po jednej stronie muru ludzie się bawili, a inni walczyli w tym czasie o życie i wolność
Po prostu przeczytajcie...

Czesław Miłosz
Campo di Fiori

Wspomniałem Campo di Fiori 
W Warszawie przy karuzeli, 
W pogodny wieczór wiosenny, 
Przy dźwiękach skocznej muzyki. 
Salwy za murem getta 
Głuszyła skoczna melodia 
I wzlatywały pary 
Wysoko w pogodne niebo. 

Czasem wiatr z domów płonących 
Przynosił czarne latawce, 
Łapali skrawki w powietrzu 
Jadący na karuzeli. 
Rozwiewał suknie dziewczynom 
Ten wiatr od domów płonących, 
śmiały się tłumy wesołe 
W czas pięknej warszawskiej niedzieli. 

Morał ktoś może wyczyta, 
że lud warszawski czy rzymski 
Handluje, bawi się, kocha 
Mijając męczeńskie stosy. 
Inny ktoś morał wyczyta
O rzeczy ludzkich mijaniu, 
O zapomnieniu, co rośnie, 
Nim jeszcze płomień przygasnął. 

Ja jednak wtedy myślałem 
O samotności ginących. 
O tym, że kiedy Giordano 
Wstępował na rusztowanie, 
Nie znalazł w ludzkim języku 
Ani jednego wyrazu, 
Aby nim ludzkość pożegnać, 
Tę ludzkość, która zostaje. 

Jeśli dalej nie rozumiecie zachęcam do czytania "I więcej nic nie pamiętam"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz